Ona według niego jest wspaniałą matką ich syna, wspierającą żoną, radosnym wulkanem kreatywności. On w jej oczach jest niestrudzonym ojcem, wyrozumiałym partnerem, błyskotliwym kompanem rozmów. Podziwiają siebie nawzajem i darzą szacunkiem zarówno na polu zawodowym jak i rodzinnym. Słuchamy jak z czułością opowiadają
o drobnostkach wspólnej codzienności, takich jak (nie)domykanie szafek, otwieranie słoików czy poranne budzenie ich syna. Już po chwili czujemy,
że kochają się i znają jak łyse konie. Być może nawet zazdrościmy siły uczuć, jaka ich łączy oraz prostolinijności z jaką o nich mówią. Sęk w tym,
że właśnie jesteśmy świadkami ich pierwszej sesji przygotowującej
do rozwodu.
W takim wypadku: co tu do cholery nie gra?
Charlie (Adam Driver) jest reżyserem teatralnym, zaś Nicole (Scarlett Johansson) jego żoną i muzą. Są małżeństwem z dziesięcioletnim stażem
i partnerami w życiu zawodowym. Oboje kochają swoją pracę, są ambitni
i pragną się realizować. Oboje mają też skłonność do rywalizacji. Nicole ma ogromny żal do męża i samej siebie o to, że nie czuje się w małżeństwie oraz ich wspólnej twórczości autonomiczną jednostką. Gdy pojawiają się nowe możliwości rozwoju karier, ich wizje świata zaczynają się od siebie coraz bardziej różnić, w wyniku czego decydują się na separację a następnie rozwód. Nie mają jeszcze pojęcia, jaki czeka ich proces oraz ile będzie ich on kosztował… Mają jeden wspólny cel: uwolnić się od życia, które budowali latami. Od życia, w którym się spełniali i jednocześnie wyczerpali. Wygląda na to, że „ja” każdego z małżonków rozpaczliwie domaga się uwagi i nie spocznie, dopóki się w pełni nie zrealizuje.
Reżyser filmu zadbał, by jego postacie były pełnokrwiste i wielowymiarowe, trudne do jednoznacznej oceny. Niełatwo jest nam bez wątpliwości stwierdzić: „to jego wina”, „to wszystko przez nią”. Jesteśmy z nimi blisko, na przemian im kibicując i stukając się w głowę podczas obserwacji ich kolejnych poczynań. Obserwujemy z bliska ewolucję/rozpad ich relacji oraz niszczycielską siłę, jaką jest rozwód.

Reżyser nakłania nas do refleksji:
🖤 Czy tej relacji na pewno nie dało się uratować?
🖤Dlaczego tak często ucieczka od siebie zdaje się być jedynym rozwiązaniem?
🖤 Co kosztuje więcej: rozstanie czy trud związany z próbą naprawienia związku?
🖤 Jaką rolę w tym wszystkim odgrywają adwokaci i sędziowie, a gdzie jest miejsce na ludzkie emocje i uczucia?
🖤 Warto zwrócić uwagę na zachowanie chłopca oraz potrzeby, jakie mniej lub bardziej pośrednio komunikuje rodzicom.
Na szczęście film nie należy do gatunku moralizatorskich tyrad o sensie życia współczesnego człowieka. Z pewnością taki ma rys, ale nie ambicje.
W czasie seansu istnieje szansa na uronienie łzy oraz na szczery (u)śmiech. Popisowe role Scarlett Johansson, Adama Drivera i nagrodzonej Oscarem za najlepszą kobiecą rolę drugoplanową Laury Dern uczynią ten słodko-gorzki seans niepowtarzalnym i przy poświęceniu mu odrobiny serca – niezapomnianym.
