Kina nareszcie znów są otwarte. Z tej okazji przychodzę do Was z postem,
w którym chcę opowiedzieć o bardzo wartościowym filmie wchodzącym
właśnie przedpremierowo na ekrany. Ten duński komediodramat na pewno
nie pozostawi Was obojętnymi na przedstawione w nim wydarzenia,
a jego energiczny trailer przekona, że jest to istny seans-antidotum
na pandemiczną nudę. Jakim okaże się dla Was? Mam nadzieję,
że przekonacie się sami. Dla mnie „Na rauszu” to zdecydowanie najlepsza
produkcja z roku 2020, jaką widziałam. A hasło “komediodramat”
jest w jej przypadku wyjątkowo trafne…
Zacznijmy od tego, że pomysł na scenariusz jest genialny w swej prostocie, przez co bez większego trudu wchodzimy w świat bohaterów. Otóż rzecz
dzieje się pomiędzy czterema nauczycielami jednego z duńskich liceów.
Poznajemy ich, gdy akurat dokładają trudów, aby przygotować swoich uczniów do egzaminów końcowych. Do ekipy należą: historyk Martin (Mads Mikkelsen), nauczyciel wuefu Tommy (Thomas Bo Larsen), nauczyciel śpiewu Peter (Lars Ranthe) oraz psycholog Nikolaj (Magnus Millang).
Zespół jest zgrany i wyraźnie zabiega o naszą sympatię. Szybko zauważamy jednak, że mężczyźni znajdują się w dość nieciekawym dla siebie położeniu
i mierzą się z życiowymi ścianami. Zbudowane są one z różnych materiałów – od przesytu monotonią codzienności, przez trudności zawodowe, problemy w relacjach międzyludzkich, aż po coraz realniejszą wizję rozpadu małżeństwa i związaną z tym bezsilność. Wszyscy są widocznie zmęczeni typowymi rolami przypisanymi do męskiego świata. Na domiar złego
po piętach zaczyna im deptać nieuchronny proces przemijania.
Gdzie w takim razie znajduje się ten radosny gwóźdź programu? Ano właśnie przed nami. Podczas jednego ze spotkań w swoim gronie, panowie żywo omawiają psychiatryczną koncepcję, która zakłada naturalne istnienie niedoboru alkoholu we krwi. Aby mu zapobiec i poprawić swoje funkcjonowanie – według hipotezy – należy regularnie dostarczać alkohol
do krwioobiegu i utrzymywać go na poziomie 0,5 promila… Szczególnie interesujący dla naszych bohaterów jest jego rzekomo pozytywny wpływ
na psychikę. Wydaje się, że remedium na ich bolączki jest na wyciągnięcie ręki. Umawiają się na stosowanie tej metody w godzinach pracy. Uzbrojeni
w alkomaty i słuszne trunki przystępują do działania. Czyż to nie czyste poświęcenie w imię nauki?
Przyglądanie się tym działaniom jest naprawdę interesujące. Widzimy jak każdy członków coraz weselszej kompanii przeżywa swego rodzaju „górkę”
i o wiele lepiej radzi sobie z osobistymi problemami. A więc teoria sprawdziła się w praktyce! Niewielka, regularnie dostarczana dawka alkoholu pozwala im zapanować nad demonami codzienności. Obserwowanie naszego grona pedagogicznego pełnego radości i energii może podnosić na duchu, jednocześnie budząc dyskomfort w oczekiwaniu
na to, co przeczuwamy przecież, że nastąpi. Chciałoby się powiedzieć,
że śmiechom nie byłoby końca, gdyby nie wymknięcie się projektu spod kontroli i krytyczne punkty, które każdy z bohaterów osiąga w innym
dla siebie momencie. Gdzie i w jakim stylu po rauszowych uniesieniach lądować będą panowie? Dowiecie się tego z seansu i ocenicie sami.

Fotos z filmu / Bestfilm / materiały dystrybutora
Gdy emocje już opadną, warto zadać sobie pytania:
🖤 Jak nazwać uczucia, których doświadczają bohaterowie?
🖤 W jaki bardziej zdrowy sposób mogli poradzić sobie ze swoimi problemami?
🖤 Jaki wpływ na otoczenie miało ich picie?
🖤 Czy i za co można ich winić? Czego można im współczuć?
🖤 Gdzie leżeć może cienka granica pomiędzy „normalnym” piciem
a uzależnieniem? W którym momencie ją przekroczyli?
🖤 Przez jakie etapy przechodzi osoba uzależniona od alkoholu i dokąd mogą one prowadzić?
Na część pytań warto odpowiedzieć sobie w oparciu o naukowe opracowania, ponieważ temat jest delikatny i rozległy. Sam film
w brawurowym stylu ukazuje nam studium przypadku alkoholizmu
oraz rządzące nim mechanizmy. Co prawda mamy tu do czynienia
ze znacznymi uproszczeniami, ale właśnie dzięki temu w przystępny sposób możemy zrozumieć podstępność nałogu i jego charakter. Nie brakuje w nim scen zarówno beztroskich jak i chwytających za gardło. Jeśli tylko będziecie mieli ochotę na pełen emocji i refleksji przejazd duńskim rollercoasterem – ruszajcie do kin. Nie zapomnijcie się dobrze bawić i mimo ryzyka – dać porwać gronu pedagogicznemu do ich szalonego tańca.
A jeśli jesteśmy przy tym temacie: w tym filmie będziecie mieli okazję obejrzeć taneczne popisy Madsa Mikkelsena.
Uwierzcie, że tego potrzebujecie, choć być może o to nie prosiliście.
„What a wonderful, wonderful life…”
Przykłady innych filmów o alkoholizmie:
Pętla (1957)
Kotka na gorącym, blaszanym dachu (1958)
Ćma barowa (1987)
Żółty szalik (2000)
Wszyscy jesteśmy Chrystusami (2006)
Dziennik zakrapiany rumem (2011)
Lot (2012)
Pod mocnym aniołem (2014)
