Jestem z natury małomówny, mam problem z wyrażaniem emocji.
Może właśnie dlatego wziąłem się za kino?
Łukasz Grzegorzek
Ma na imię Joanna (Agata Buzek, z myślą o której reżyser napisał postać),
ale wszyscy mówią do niej „Jo”. Jest nauczycielką angielskiego w jednym
z liceów w małym miasteczku. Uczy go tak, że będąc w jej klasie, klimat prowadzonych przez nią lekcji pozostałby z Wami na lata – na czele z jej charyzmą i brytyjskim akcentem. Jo jest fajna. Świetnie się ubiera, z dumą nosi siwe włosy, więc widocznie jest na bieżąco ze światowymi trendami.
To prawdziwa kobieta – instytucja. Jest jednym z głównych filarów swojej wielopokoleniowej rodziny, gdzie większość rzeczy spoczywa na jej głowie.

fotos z filmu / Gutek Film / materiały prasowe dystrubutora
A ma tego sporo. Swoje JA dzieli na kilka różnych ról. Jest córką – zajmuje się się swoją cierpiącą na demencję mamą. Żoną – jej mąż, Witek
(w tej roli Jacek Braciak) jest dyrektorem liceum i naprawdę równym facetem. Polubicie go. Układa im się poprawnie – tak, jak to wygląda często |w małżeństwie ze sporym stażem i całym domem na głowie. Trudno się doszukać pomiędzy nimi namiętności. Bohaterka jest też matką dwóch synów – jeden z nich nadal mieszka w rodzinnym domu z razem ze swoją żoną i kilkumiesięcznym dzieckiem, drugi jest dość tajemniczym nastolatkiem o nietypowych zainteresowaniach. Jak widać, Jo zdążyła nawet zostać teściową i babcią. Warto zaznaczyć, że jej synowa jest raczej wredna
i roszczeniowa. Ten chaotyczny opis w pewnym sensie oddaje natłok obowiązków Jo oraz gwarny charakter jej codzienności. Wszystkie te społeczne role widocznie jej ciążą, chociaż zazwyczaj podchodzi do nich
ze stoickim spokojem. Swoją energię i uwagę dzieli na wszystkich najsprawiedliwiej, jak może. Ze wszystkich ról wywiązuje się jak wzorowa uczennica, a i tak w większości przypadków – to za mało. Każdy
z domowników oczekuje od niej więcej: uwagi, nieomylności, troskliwości, zaradności. Lista oczekiwań jest długa, ale nikt nie pyta Jo, jak ona się z tym wszystkim czuje. Ona sama ma wysokie poczucie odpowiedzialności za swoje obowiązki i bliskich. W taki sposób działa wiele rodzin i trudno się temu dziwić. Sęk w tym, że na powyższym wizerunku świętej Matki Polki istnieje jedna rysa. Jo jest także kochanką. Od jakiegoś czasu spotyka się z Maćkiem (Adam Woronowicz), jednym z nauczycieli, który jest dla niej odskocznią od przytłaczającej rzeczywistości.
Jo jest świadomą siebie kobietą i wie już, że na ołtarzu cudzych oczekiwań złożyła część siebie. Kobieta dociera do momentu, w którym próbuje ją odzyskać i przypomnieć sobie na nowo, kim tak naprawdę jest – dając przestrzeń tłumionym latami emocjom i potrzebom. A co to za typ, ten Maciek? To poczciwy facet o ułańskiej fantazji. Na dodatek jest w niej po uszy zakochany. Widocznie właśnie tego potrzebuje nasza bohaterka, aby choć na chwilę złapać oddech i zapytać samą siebie: czego mi potrzeba? Biorąc przy tym na siebie ryzyko społecznego potępienia (szczególnie wysokiego
w małym miasteczku), toksycznego osądzania, rozpadu rodziny… i spirali paranoicznych wydarzeń.
My w tym czasie mamy okazję przemyśleć:
💙 Czego zabrakło Jo w relacjach z bliskimi? Czego było za dużo?
💙 Czy naprawdę MUSIAŁA sprostać narzuconemu jej wizerunkowi? Kto jej go narzucił?
💙 Współczesna Matka Polka – czym się zajmuje i jak może wpływać na nią nadmiar obowiązków?
💙 Czy można się wypalić w relacjach z rodziną?
💙 Jak możemy dbać o siebie nawzajem, aby tego uniknąć?
💙 Czy mimo pełnionych ról mamy prawo powiedzieć DOŚĆ?
💙 Czym kobiety przepłacają wizerunek grzecznej dziewczynki?
💙 Kobieca seksualność – dlaczego to wciąż temat tabu, a w kinie nadal zdradzają głównie mężczyźni?
To już trzeci film reżysera opowiadający o trudnościach wynikających
z bliskich relacji. Dwa wcześniejsze – Kamper i Córka trenera – to osobne tematy, oba zdecydowanie warte uwagi. Wszystkie trzy charakteryzuje poczucie humoru i lekkość prowadzenia postaci, mimo całej emocjonalnej dramaturgii, która się pomiędzy nimi rozgrywa. W Moim wspaniałym życiu nie brakuje nawet kryminalnej intrygi – więc podczas tego seansu dla każdego znajdzie się coś dobrego. Idźcie do kin, naprawdę warto. Film został doceniony w Gdynii, a przed nim jeszcze wiele do zdobycia. Na czele
z sercami umęczonych swoją codziennością i powinnościami wobec społeczeństwa kobiet.
